Ewa Swoboda – błyskawica polskiej lekkoatletyki, rekordzistka, charakterna dziewczyna z Żor i absolutnie jedna z najmocniejszych postaci na bieżni. Ale świat sportu to nie tylko życiówki i medale. Fani niezmiennie dopytują o coś jeszcze – o życie prywatne. A konkretnie: kto jest tym szczęśliwcem, który skradł serce najszybszej Polki? Temat Ewa Swoboda mąż od dawna rozgrzewa komentarze pod jej postami. I cóż, z przyjemnością rozwiewamy wątpliwości.

Szybsza od światła, czy zakochana po uszy?

Kiedy Ewa rozpędza się na 100 metrów, rywalki mogą oglądać jedynie tabliczkę z jej nazwiskiem na plecach. Ale w codziennym życiu Swoboda nie pędzi na oślep – wręcz przeciwnie. Od lat jest związana z jednym mężczyzną, który dzielnie znosi nie tylko trudy życia u boku sportowej gwiazdy, ale i jej niesłabnący temperament. Czy mąż Ewy Swobody przebiega z nią metry życia równie szybko jak ona bieżnię? Sprawdźmy, kim jest ten śmiałek.

Tajemniczy wybranek. Czyli trochę prywaty (nareszcie!)

W przeciwieństwie do wielu celebrytów, Ewa Swoboda nie robi ze swojego życia uczuciowego brazylijskiej telenoweli w odcinkach na Instagramie. Wręcz przeciwnie – jest dość powściągliwa. Ale! Wiadomo, że jej partnerem – a nawet, uwaga, być może oficjalnie ewa swoboda mąż – jest Krzysztof Kilian, również związany ze sportem.

Kilian to nie tylko kibic numer jeden, ale i trener personalny. Ich relacja to duet zgrany jak złapany start z bloków. Wspólne treningi, wzajemne wsparcie i oczywiście odrobina luzu – bo z Ewą nudy nie uświadczysz. Ich miłość może nie jest na co dzień pod lupą paparazzi, ale właśnie dzięki temu wydaje się taka… prawdziwa.

Miłość i mięśnie. Czyli pasja nie tylko do sportu

Sportowe pary mają to do siebie, że świetnie rozumieją dynamikę życia w trybie „przed sezonem, w sezonie, po sezonie, kontuzja, regeneracja, zgrupowanie, zawody, repeat”. To, co dla przeciętnego zjadacza chipsów przed telewizorem brzmi jak karuzela, dla nich jest codziennością. Krzysztof doskonale wie, czym żyje Ewa, a ona wie, że może liczyć na jego profesjonalną i emocjonalną obecność w każdej sytuacji – nawet po nieudanej serii startów czy kontuzji łydki.

Wspólne rozgrzewki, poranny owsiankowy rytuał i wzajemna motywacja to ich własna definicja romantyzmu. Kto powiedział, że kwiaty i czekoladki to jedyna droga do serca kobiety? W świecie Ewy Swobody liczy się dobrze wykonany stretching i wsparcie na ostatnich metrach finału.

Czy ślub już był? A może dopiero się szykuje?

I tu pojawia się pytanie, które nurtuje fanów bardziej niż zapowiedź nowego rekordu Swobody: czy ona już jest mężatką? Oficjalnie – cały czas brak konkretów. Ślubu jak dotąd nie było, przynajmniej nic o tym nie wiadomo. Ale to nie przeszkadza, żeby Krzysztofa media (i babcie Ewy, jak się śmieje sama sprinterka) już nazywały „tym jedynym” lub właśnie: „mężem”.

Fani wyczekują zdjęć w białej sukni, konfetti na bieżni (czemu nie?) i wspólnego selfie spod ołtarza. Ale póki co – para żyje swoim rytmem. I dobrze! Jak pokazuje przykład Ewy – nie trzeba zaraz obrączek, by więź była mocna jak stal i szybsza niż błyskawica.

Wbrew pozorom żadnego dramatu tutaj nie ma – wręcz przeciwnie. To piękny przykład na to, że nawet w świecie, gdzie każdy krok śledzą obiektywy kamer i piksele smartfonów, można zbudować prawdziwy, nienachalny związek.

Choć temat ewa swoboda mąż nie schodzi z języków fanów (i wyszukiwarek Google), sama Swoboda wolna jest od show-biznesowych sztuczek. Liczy się sport, bliskość i prawdziwa, nienachalna relacja. A my? My trzymamy za nich kciuki – i w życiu, i na bieżni.