Spotykasz ją (lub jego) na rodzinnym obiedzie, w pracy, a czasem nawet w gronie przyjaciół. Wie wszystko najlepiej, nie znosi sprzeciwu, a każda twoja decyzja musi przejść przez jej (jego) wewnętrzną komisję kontroli jakości. Tak, mówimy o osobie apodyktycznej. Potrafi zdominować każde spotkanie, debatę czy wspólne planowanie wakacji. Jak więc ją rozpoznać i — co ważniejsze — nie dać się zwariować? Przed Tobą garść przydatnych porad, okraszonych ironią i odrobiną życiowego dystansu.
Jak rozpoznać osobę apodyktyczną?
Osoba apodyktyczna nie musi krzyczeć, by było jej wszędzie pełno. Wystarczy, że spojrzysz, jak reaguje, gdy coś nie idzie po jej myśli. To ktoś, kto zawsze wie lepiej, niezależnie od tego, czy rozmawiacie o nowym modelu odkurzacza, czy akcji ratowania planety. Cechą charakterystyczną jest brak tolerancji wobec innych opinii – nie mylisz się, po prostu jesteś w błędzie (w jej oczach). Jeśli na propozycję “może zróbmy to inaczej” usłyszysz: “ale przecież to nie ma sensu”, masz do czynienia z potencjalnie apodyktyczną osobowością. W pakiecie pojawiają się również: uporczywa potrzeba kontroli, brak elastyczności i skłonność do emocjonalnego szantażu (bo przecież robi to dla twojego dobra, prawda?).
Gdzie najczęściej spotkasz apodyktyczną osobowość?
Choć brzmi to jak diagnoza rodem z serialu psychologicznego, osoby apodyktyczne są wszędzie. W rodzinie często przybierają postać mamy, która nie akceptuje innej wizji obiadu niż schabowy z ziemniakami. W pracy to szef, który wie dokładnie, co masz myśleć, zanim ty sam zdążysz ustalić swoje zdanie. A w relacjach? Cóż, związek z osobą apodyktyczną przypomina nieco jazdę na rollercoasterze… tylko że bez hamulców. Warto więc wiedzieć, kiedy czarnoszara chorągiewka macha na znak: „uwaga, dominująca osobowość na horyzoncie!”
Strategie przetrwania: jak radzić sobie z dominującą duszą?
Po pierwsze – zachowaj spokój. Nie daj się wciągnąć w emocjonalne wrestlingi, bo w tej dyscyplinie osoba apodyktyczna ma czarny pas. Zamiast wdawać się w walkę na argumenty (przegrasz, zanim zaczniesz), stosuj technikę zdartej płyty: spokojnie, asertywnie, do znudzenia powtarzaj swoje stanowisko. Po drugie – stawiaj granice. Brzmi banalnie, ale życie pokazuje, że łatwiej to powiedzieć niż zrobić. Dlatego zacznij od małych rzeczy, np. nie odbieraj telefonu o 22:30, gdy ona/on „tylko chciała powiedzieć, że ta bluzka lepiej wyglądała na kimś innym”. Po trzecie – pamiętaj, że ty też masz prawo mieć rację. Nawet jeśli apodyktyczna część świata w to wątpi.
Kiedy odejść, a kiedy zostać?
Nie każda osoba apodyktyczna to „zła dusza”, którą trzeba od razu usuwać z kontaktów i blokować na WhatsAppie. Czasem są to ludzie pełni pasji, którzy nieświadomie narzucają swoje zdanie. Jeśli widzisz, że możliwy jest kompromis i druga strona choć trochę otwiera się na dialog – warto dać jej szansę. Ale jeśli czujesz, że tracisz siebie, twoje zdanie przestało mieć znaczenie, a poranne wstawanie przypomina przygotowania do bitwy — czas rozważyć dystans. Należy dbać o własne granice, zdrowie psychiczne i poczucie własnej wartości bardziej niż o dobre samopoczucie kontrolującego cię człowieka.
Podsumowując: życie z osobą apodyktyczną to nie bajka, ale to również nie koniec świata. Kluczem jest świadomość, gdzie kończy się troska, a zaczyna manipulacja. Pamiętaj, że masz prawo do własnych decyzji, opinii i garderoby, nawet jeśli te nie przypadną do gustu światowej radzie apodyktycznych znawców stylu. A jeśli czujesz, że apodyktyczność w twoim otoczeniu doskwiera ci bardziej niż buty na obcasie w Bieszczadach — czas postawić granicę lub poszukać pomocy specjalisty. Twoje życie to nie reality show, więc nie musisz zgadzać się na reżyserię, którą dyktuje ktoś inny.