Niektórym wiosna kojarzy się z pierwszymi kwiatami, innym z alergią, ale nam – wielbicielom domowych wypieków – oznacza tylko jedno: sezon na rabarbar! Ten kwaśny, różowiutki bohater ogródków i balkonowych donic wraca co roku jak bumerang i z impetem wkracza na kuchenne blaty. A gdy tylko się pojawi, to wiadomo – czas zrobić najlepszą tartę z rabarbarem. I uwierzcie, to nie jest kolejny przepis jakich wiele. To misja – pełna smaków, zapachów i lekkiego zakalca, jeśli zignorujecie kilka prostych reguł (ale spokojnie, wszystko opowiemy).

Składniki – czyli co wrzucić do koszyka (i do miski)

Zanim przystąpisz do działania, upewnij się, że posiadasz podstawowy sprzęt piekarniczy, czyli: piekarnik, formę na tartę, wałek oraz zdrowe pokłady cierpliwości. A teraz lista zakupów – bez zbędnych cudactw, tylko sprawdzeni bohaterowie kuchennych sztuk:

  • 200 g mąki pszennej (najlepiej tortowa – bo każda tarta zasługuje na luksus)
  • 100 g zimnego masła (zimnego jak serce egzaminatora na prawie jazdy)
  • 2 łyżki cukru pudru
  • 1 żółtko
  • 2-3 łyżki zimnej wody
  • 400-500 g rabarbaru (najlepiej różowego i świeżego jak wspomnienie dzieciństwa)
  • 3-4 łyżki cukru (w zależności od kwaśności rabarbaru i słodyczy twojej duszy)
  • 1 łyżka mąki ziemniaczanej
  • Cukier puder do posypania (klasyka nad klasyki)

Kiedy ciasto spotyka chłód – przygotowanie spodu

Nie ma dobrej tarty bez dobrego spodu – a to znaczy, że teraz czas na kruchą bazę. W misce szybko zagniatamy mąkę, cukier puder i zimne masło – najlepiej nożem albo palcami w stylu „zasypałam sobie ręce piaskiem na plaży i teraz coś z tego ulepię”. Dodajemy żółtko i wodę, gdy ciasto staje się zbyt uparte. Gdy tylko składniki się połączą, formujemy kulę, owijamy w folię i wysyłamy do lodówki na co najmniej 30 minut, by mogło się zresetować po ciężkiej robocie.

Rabarbar – król kwaśnych inspiracji

W tym czasie skupmy się na naszym gwiazdorze – rabarbarze. Myjemy go dokładnie (bo nigdy nie wiadomo, gdzie się wcześniej pałętał), kroimy w około 1–2 centymetrowe kawałki. Warto oprószyć go cukrem i mąką ziemniaczaną – dzięki temu tarta z rabarbarem nie zmieni się w zupę. Jeśli trafisz na wyjątkowo kwaśny okaz, nie bój się dosypać więcej cukru – życie jest wystarczająco cierpkie, niech przynajmniej deser będzie łagodniejszy.

Montaż, czyli składamy dzieło

Wyciągamy ciasto z lodówki, rozwijamy jak prezent od losu, i wałkujemy na grubość około 3 mm. Przekładamy do formy na tartę, dociskamy brzegi, nagniatamy widelcem (to taki nasz osobisty artystyczny akcent), a potem zapiekamy „na ślepo” przez 15 minut w 180°C – z papierem do pieczenia i fasolkami, ryżem czy czymkolwiek, co nam ten spód obciąży. Po tym czasie zdejmujemy obciążenie, życzymy ciastu powodzenia i wrzucamy jeszcze na 5 minut do piekarnika.

Finalne dzieło – pieczenie pełne aromatu

Na lekko podpieczone ciasto wykładamy nasz rabarbarowy wsad – równomiernie, acz z fantazją. Możemy układać wzorki, możemy wrzucić jak leci – wedle uznania. Całość pieczemy jeszcze przez około 30–35 minut w 180°C. Tarta z rabarbarem powinna być złocista, chrupiąca i pięknie się prezentować, niczym deser z francuskiej kawiarni. Po ostygnięciu posypujemy cukrem pudrem i… voilà!

Jak widać, upieczenie domowej tarty z rabarbarem to nie chemia kwantowa – wystarczy trochę cierpliwości, dobra muzyka w tle (polecamy playlisty w stylu „Piecz mnie mocno”) i uśmiech. Efekt? Deser, który oczaruje zarówno ciocię Grażynę, jak i Twojego wymagającego partnera. I pamiętaj, że najlepsze w tej tarcie jest to, że można ją jeść na zimno, na ciepło, z lodami lub bez – tarta nie ocenia. Ani nie osądza.

Przeczytaj więcej na: https://lifestylowyblog.pl/krucha-tarta-z-rabarbarem-prosty-przepis/.